Krzyż Zasługi za Dzielność

Napisane przez Anonimowy w

Artykuł na temat odznaczenia Stefana Lecha z szerokimi cytatami z listu, jaki został wystosowany do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, już był. Czas na zdjęcia. Do każdego orderu nadawana jest również legitymacja. Oto ona.



A tak wygląda odznaczenie.



Odznaczenie i legitymacja razem.



Zdjęcia robiła moja mama, czyli wnuczka Stefana Lecha.
Warto wspomnieć, że niedawno Władysława Banasiak, córka Stefana Lecha, oraz jej żyjące rodzeństwo doczekali się wypłaty odszkodowania za mienie pozostawione na Wschodzie. Dwadzieścia lat starań znalazło swój finał dopiero za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Dwie kadencje jego poprzednika okazały się zbyt krótkim okresem na rozpatrzenie sprawy. Wiadomo, ważniejszy był chyba kurs jedzenia bezy oraz ostre imprezowanie w drodze do Charkowa zakończone przedziwną acz spektakularną chorobą goleni. Ot, taka chwila prywatnej refleksji.

Ocena artykułu:

Odwaga doceniona po 70 latach

Napisane przez Anonimowy w

Niedawno mój pradziadek, Stefan Lech, otrzymał Krzyż Zasługi za Dzielność. Pośmiertnie otrzymał, bo od blisko 70 lat leży razem z tysiącami innych policjantów w zbiorowej mogile z pamiątką w potylicy po bliskich spotkaniach trzeciego stopnia z NKWD. Jego ciało już dawno wkomponowało się w odwieczny obieg materii w przyrodzie.
To wspaniale, że doceniono jego poświęcenie. Żałosne jest jednak, że czekał na to tak długo. Żołnierz w oddziałach gen. Hallera, który towarzyszył Generałowi w akcie Zaślubin Polski z Bałtykiem a potem pełnił służbę jako policjant na wschodnich rubieżach, musiał uzbroić się w cierpliwość i wytrzymać 20 lat od czasu odzyskania pełnej niepodległości. Bo powiedzmy, że za PRL nie miał na uznanie najmniejszych szans. Na jego niekorzyść przemawiało miejsce pochówku (jeśli zmieszanie jego zwłok z innymi w wielkim, pospiesznie wykopanym dole można nazwać pochówkiem), czyli mocno niepoprawne politycznie Miednoje, oraz fakt, że otrzymał kulkę w głowę z ręki Wielkiego Brata zza wschodniej granicy, a nie od hitlerowskiego najeźdźcy.

"Musiała to pani dobrze uargumentować" - powiedziała jakaś kobieta do mojej babci, gdy ta odbierała medal. "Napisałam, jak było naprawdę" - odpowiedziała babcia. Żyjemy w czasach, kiedy się sądzi, że jak człowiek - pardon le mot - nie naściemnia, to nie dostanie. Smutne, prawda?
A jak było? Ano tak. Oto przedstawiony fragmentami list wystosowany do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Po agresji niemieckiej na Polskę 1 września 1939 roku i w obliczu szybko postępującego zajmowania polskich ziem przez wojska hitlerowskie, polskie władze wojskowe w trosce o uratowanie choćby części zaopatrzenia wojskowego kierowały pociągi z wyposażeniem wojskowym (sprzęt wojskowy, żywność, umundurowanie itp.) na niezajęte jeszcze przez Niemców tereny wschodnie.
Między innymi na stację kolejową do wsi Bogdanówka przybyły dwa duże składy kolejowe z wyposażeniem dla Armii Polskiej. Policję zobowiązano do pełnienia służby zabezpieczającej to mienie.
Mój ojciec wraz z przybyłą do ochrony konwoju garstką żołnierzy (w liczbie 4 ludzi) pilnowali taboru i nieustająco odpierali liczne próby obrabowania tych pociągów wojskowych przez dobrze uzbrojone bandy ukraińskie.
Przybyłymi żołnierzami zaopiekował się wraz z żoną Agafią po ojcowsku, udzielając im wszelkiej potrzebnej pomocy (i wyżywienie oraz zakwaterowanie w swoim domu).

Mało? Spróbujcie w 5 osób bronić dwóch wojskowych pociągów, wiedząc, że w każdej chwili ktoś może was zajść od tyłu i poderżnąć gardło. I że przeciwników jest wielokrotnie więcej. I że są znacznie lepiej uzbrojeni.
Co było dalej?

W nocy z 16 na 17 września, czyli tuż przed mającą nastąpić agresią sowiecką na te tereny, policcja dostała rozkaz udania się do odległego o 40 km Tarnopola na zgrupowanie. Udało się pomimo postępujących już wojsk sowieckich, a dzięki pomocy dobrych ludzi przedrzeć na miejsce zbiórki. Prawy człowiek i karny żołnierz, jakim zawsze był, uważał za swój punkt honoru wykonać absolutnie ten rozkaz.

Inaczej mówiąc miał możliwość zwiać, zdezerterować, ukryć się i jakoś przeczekać, ale tego nie zrobił. Nie chciał. Człowiek honoru tak nie robi, choć nam współczesnym często ciężko zrozumieć ten, jak my to mówimy, brak instynktu samozachowawczego.

Po dwóch dniach został tam w Tarnopolu wraz zinnymi funkcjonariuszami policji aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu w Ostaszkowie na terenie ZSRR.
Rozstrzelany na początku kwietnia 1940 roku spoczywa w zbirowej mogile w Miednoje.

Nie mogło być rzecz jasna tak, żeby reszta rodziny została pozostawiona w spokoju.

Mnie wraz z moją matką i rodzeństwem wywieziono trensportem z 13 kwietnia 1940 roku do Kazachstanu na 6 lat kartorżniczej pracy, skąd powróciliśmy do Polski powojennej bez prawa powrotu na ziemie rodzinne do Bogdanówki, gdzie zostawiliśmy, przymuszeni, całe nasze mienie, dom, ziemię. Od wielu lat bezskutecznie zabiegamy o symboliczną nawet rekompensatę za siłą pozostawione na Wschodzie nasze dobra. Moja matka i brat już nie żyją. Czy my troje pozostali (roczniki 1922, 1924 i 1926) doczekamy?

No właśnie, ciekawa sprawa. Tak niesamowicie zabieganym współczesnym akurat w tej dziedzinie zupełnie się nie spieszy.

Ocena artykułu:

Księgi parafialne. Księga Ślubów Pasieki Zubrzyckie

Napisane przez manix w

Centralne Historyczne Archiwum Państwowe Ukrainy we Lwowie to główne archiwum państwowe Zachodniej Ukrainy. Mieści dokumenty od XIII wieku do 1945 roku. W zbiorach archiwum znajduje się wiele materiałów o Lwowie, lwowska prasa, dokumenty samorządów, a także bogate zbiory dotyczące Galicji. W bogatych zbiorach archiwum znajdują się również księgi parafialne okolicznych miejscowości.
Dzisiaj księgi parafialne stanowią bogate źródło wiedzy dla osób interesujących się historią własnej rodziny, regionu, języka etc. Intencją ksiąg parafialnych było jednak przede wszystkim dokumentowanie danych dotyczących urodzeń, chrztów, ślubów i zgonów (w tym także jego przyczyn). Każda księga parafialna opatrzona była instrukcją, by bez trudu można tam było odnaleźć potrzebne, ważne informacje. A oto przykład:

Pierwsze strony każdej księgi stanowiła instrukcja dla proboszcza parafii jak dokonywać wpisów.




Rubryka Imie y Przezwisko Oblubieńca, zapisze się słowy takiemi. iako się Oblubieniec po imieniu y Przezwisku nazywa, gdzie jednak Pleban dobrze uważać będzie, ażeby nie zmyślone, ale prawdziwe Imie powiedziane mu było.


W instrukcji wpisów do ksiąg znajduje się również wzmianka o staranności dokonywania wpisów:

Aby zaś ta Książka tym pewniej należycie była zapisywana, Pleban niniejszemi się upomina, albowiem gdyby podczas Wizyty Biskupa lub Oficjalistów Cylkularnych, nieporządek lub niedbalstwo iakie postrzeżone było, za pierwszym razem wprawdzie za każdy błąd tylko 4 Zł . polsk. zapłaci, lecz potym ieszcze surowiey ukarany zostanie.

Wpisów do ksiąg parafialnych dokonywano po łacinie. Niestety niestaranne pismo proboszczów parafii mimo ostrzeżenia zawartego w instrukcji, utrudnia dokładne odczytanie i przetłumaczenie zawartych w nich informacji.

Księga Ślubów Pasieki Zubrzyckie z lat 1787 do 1913.

Księga ślubów miejscowości Pasieki Zubrzyckie z lat 1787 do1913 roku zawiera zbiór 172 aktów małżeńskich mieszkańców Pasiek Zubrzyckich. Księga podzielona jest na trzy części: akty ślubu z XVIII, XIX i XX wieku.

Z księgi wynika, że w XVIII wieku licząc od 1787 roku, zostało zawartych 15 małżeństw . Jako jeden z pierwszych zachowanych wpisów to akt ślubu z 1788 roku mojego prapraprapradziadka Antoniego Ferenz z jego pierwszą żoną Teresą Madyiurną.


Ostatni wpis z tego wieku to akt ślubu z 1795 roku Mateusz Cęcek i Katarzyna Południak.
Wiek XIX zawiera 117 aktów małżeństwa. Pierwszym wpisem rozpoczynającym nowy okres, był wpis z roku 1807 o zawarciu związku małżeńskiego pomiędzy Tomaszem Bryckim i Rozalią Hreczuch. Zamyka ten wiek akt małżeński Józefa Czuczwary i Agnieszki Krauz z 4 października 1900 roku.


Wpis ks. Michała Kochańskiego, proboszcza parafii Zubrza, zamyka wpisy na przełomie wieków.


Wiek XX obejmuje wpisy 40 aktów małżeńskich do roku 1913. Pierwszym był wpis z roku 1902 o zawarciu związku małżeńskiego pomiędzy Andrzejem Południak i Katarzyną Krauz. Ostatni udokumentowany wpis w tej księdze, to akt małżeński z 22 lipca 1913 roku Józefa Wolińskiego z Rozalią Socha.


Z analizy wpisów w księdze ślubów wynika, że na przestrzeni tego czasu, najwięcej związków małżeńskich zawarli członkowie rodziny Czuczwara, bo aż 48, następnie Południak - 44 , Krauz - 30, Janczura - 22, Ferenz - 21, Biernacik – 12, Sęp (Semp) -10, Łaźniowcy-8, Szynal -7, Kulczyki -6, Pierzchawka - 4, Łężny -4, Loster-4 , Kutio- 4, Cęcek- 4, Truszkowski – 3, Domański -3, Szumyło – 3. Osiem związków małżeńskich to małżeństwa pomiędzy członkami rodzin Czuczwara i Południak.

W większości związki małżeńskie były zawierane między mieszkańcami Pasiek Zubrzyckich. Tylko dziesięcioro współmałżonków to mieszkańcy Zubrzy, ośmioro Sichowa, siedmioro Lwowa, pięcioro z Wulki Sichowskiej oraz Krotoszyna, troje z Dawidowa.
Liczne adnotacje w Księdze - wdowa, wdowiec świadczą o bardzo wysokiej umieralności tego społeczeństwa.

Opracowała: Krystyna Ferenz Świerkot.

Ocena artykułu: